Esej o kawie

esej o kawie

Kawa po polsku lub zalewajka, tak złośliwi nazywają popularny w Polsce sposób parzenia kawy poprzez zalewanie jej wrzątkiem w szklance. I mają rację. Kawa nie jest po prostu napojem, którym zaspokajamy niedobór wody w organizmie oraz dostarczamy pobudzającej kofeiny. Kawa to tradycja, rytuał, kultura, historia warta pielęgnowania. Bez kawy można żyć, niektórzy twierdzą, że nawet zdrowiej, ale jak rozstać się ze wszystkim co niesienie ze sobą filiżanka espresso? Fakt, bez kawy można żyć, ale nie można owocować.

Historia kawy jest długa, fascynująca i pełna tragicznych wydarzeń, takich jak podboje i kolonizacja. Dla spopularyzowanie kawy w Europie kluczowe znaczenie miało tureckie oblężenie Wiednia i późniejsza ekspansja kolonizacyjna potęg morskich Europy. Bogate tradycje picia kawy w Hiszpanii związane z siedmiuset letnią bytnością Arabów na Półwyspie Iberyjskim. Do Polski kawa trafiła pod koniec XVII wieku z terenów Mołdawii, zajmowanych przez Turków. Krótko mówiąc, gdyby nie zapędy imperialne Saracenów, nie moglibyśmy cieszyć się filiżanką kawy, a przynajmniej nie byłoby to takie popularne. W przeciwieństwie to imperializmu rosyjskiego, arabski ma łatwo zauważalne zyski ? kulturę picia kawy.

Kultura i rytuał picia kawy rzeczywiście są wspaniałe, ale czy jest to zysk dla Europy? Kontrowersje wokół tej kwestii były tak silne, że nawet papież Klemens VIII wypowiedział się na ten temat. Generalnie kościół uważał ją, jako pochodzącą od innowierców, za dzieło szatana. Współcześnie kościół już nie robi takich problemów; rolę tę przejęli lekarze. Ponieważ ich argumenty nie są argumentami z autorytetu (jak  przypadku kościoła) sprawa nie jest jasna; nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy kawa szkodzi. To co z pewnością szkodzi to brak umiaru i to nie tylko w przypadku picia kawy.

W naszym zagonionym i zlaicyzowanym społeczeństwie picie kawy przestało być rytuałem, a stało się zamiennikiem odpoczynku i dopalaczem w pogoni za sukcesem. Łatwo dostępna, tania i często niskiej jakości kawa jest spożywana w coraz większych ilościach i od coraz młodszych lat. Co więcej kofeina jest obecna w wielu napojach z czego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy. Skutek jest taki: przebodźcowany kofeiną organizm potrzebuje jej więcej i więcej. Rekordzistami są Skandynawowie spożywający 12kg. kawy rocznie.

W tym szaleństwie ?coffee to go? zgubiona została przyjemność parzenia tradycyjnymi sposobami. Także, wiele tradycji zostało zagubionych w krajach dotkniętych socjalizmem, gdzie wszystko było byle jakie, kawa też. Kawiarki, ekspresy ciśnieniowe, miedziane tygielki i filiżanki z cienkiej porcelany są sposobem na odzyskanie utraconego czaru.
Miedziane tygielki używane były przez Turków i plemiona koczownicze. Przepis wymagał by zmieloną kawę zalać zimną wodą, dodać cukru (dużo) i podgrzewać do podniesienia (ale nie zagotowania) naparu. Potem schłodzić. Czynność należało powtórzyć siedmiokrotnie. O wiele prostsze i dające nie mniej frajdy są kawiarki stawiane na gazie. Pod wpływem ciśnienia woda z dolnego zbiornika przedostaje się do górnego, przechodząc po drodze przez sito z kawą.

Jeśli ktoś myśli, że zrobienie dobrej, kawy, korzystając z ekspresu jest dziecinnie proste to się grubo myli. Pierw trzeba nabyć dobrą kawę, co samo w sobie bywa wyzwaniem. Większe miasta mają palarnie kawy lub sklepy z kawami. Na szczęście w sklepach internetowych można kupić wszystko nie wychodząc z domu. Niemielone ziarenka można przechowywać miesiącami; mielona kawa traci aromat bardzo szybko. Drugim ważnym punktem stworzenia dobrej kawy jest mielenie. Jakość i grubość przemiału ma wpływ na smak. Nie ma ogólnego przepisu na grubość mielenia. Ekspresy ciśnieniowe wymagają trochę grubszego niż tygielek. Polecam każdemu spróbować kilku różnych grubości przemiału. Trzeci etap to ciśnienie. Gęstość i smak naparu zależy od ciśnienia, a zatem i tempa przepływu, pary. Zbyt duże daje kawę słabą, zbyt słabe może skutkować kawą ciężką w smaku. Znów, rozstrzygające są preferencje poparte eksperyentami.
Obecnie tak wiele gatunków kawy jest stosunkowo łatwo dostępnych, że nie pozostaje nic innego jak powrót do tradycyjnych metod parzenia. Od wsypania pierwszego ziarna do młynka do wypicia ostatniej kropli przyjemność gwarantowana.

Autorem artykułu jest Rafał Ciok

Have your say